Uświadomić, że miłość Boża jest niepojęta i zachęcić do wzbudzenia żalu za grzechy.
Uświadomić, że miłość Boża jest niepojęta i zachęcić do wzbudzenia żalu za grzechy.
Pierwsze dni Wielkiego Tygodnia przygotowują nas do przeżywania męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa – wykorzystajmy dobrze ten święty czas,
Słowami Jezusa Chrystusa poczuli się dotknięci nie tylko faryzeusze, lecz także uczeni w Piśmie. Nic dziwnego, iż jeden z tych ostatnich zwraca Jezusowi uwagę, że ubliża również im. W odpowiedzi Jezus wygłasza nie mniej ostrą mowę przeciwko uczonym w Piśmie, ostrzegając ich, aż trzykrotnym użyciem słowa „biada”, przed karą, jaką na siebie ściągają. Wszystkie proroctwa o tragicznym końcu Mesjasza wypełniają się wskutek złej woli i zatwardziałości uczonych w Piśmie. Najgorsze jest to, że nie tylko sami odrzucają Jezusa Chrystusa, ale również prostym ludziom nie pozwalają iść za Nim, zamykając ich w ten sposób na dostęp do prawdziwej Dobrej Nowiny, która płynie z ust samego Boga.
Bardzo często szybko dokonujemy osądów w naszym życiu. Tak jak mówi dzisiejsza Ewangelia: porywamy kamienie i rzucamy. Brakuje czasu na konstruktywną rozmowę, która pozwoliłaby usłyszeć wszystkie za i przeciw. Nie brakuje jednak wyśmiania, obmowy, oszczerstwa. Łatwo skazać drugiego człowieka, czasem niesłusznie, ale jakże trudno naprawić nam popełnione grzech czy błąd. Zadaniem Kościoła, czyli każdego z nas, jest dbanie o pokój i pomoc potrzebującym.
Ważną rolę w dzisiejszej liturgii słowa odgrywa Abraham. W pierwszym czytaniu usłyszeliśmy moment zawarcia przymierza między Bogiem a Abramem, który stał się Abrahamem. Abraham powraca też w Ewangelii, w której Jezus próbuje przekazać Żydom prawdę o życiu wiecznym. Żydzi nie przyjmują nauki o królestwie niebieskim. Dlaczego? Nie bez przyczyny słyszymy dziś o Abrahamie i własnej sławie. W ten sposób zapraszani jesteśmy do tego, aby spojrzeć na własne życie i zbadać stan naszej duszy. Do Wielkanocy jeszcze dziesięć dni, jeszcze wszystko możemy zmienić.
Zrozumieć, że kierowanie się własnymi wyobrażeniami zaburza relację z Bogiem.
Postawa współczesnych Chrystusowi jest przez nas bardzo krytykowana. Nie zauważamy, że postępujemy podobnie.
Głoszenie niepopularnych prawd zawsze było niebezpieczne. Nieliczni chcą słuchać o swoich błędach i potrzebie zmiany. Słowa Jezusa zostały dopełnione przez czyny. Zgodnie z zapowiedziami, zmartwychwstał. Po niemal czterech tygodniach Wielkiego Postu warto zastanowić się nad tym, czy moje podążanie za Jezusem zaowocowało już zmianą myślenia, próbą zmiany. Warto zaufać Panu Bogu, który na pewno nie wprowadzi nas w błąd. To, że większość idzie w innym kierunki wcale nie musi oznaczać, że ja błądzę.