W dzisiejszej Ewangelii Jezus wskazuje na siebie jako na główny cel miłości, chce nam przez to powiedzieć: że nie można prawdziwie kochać drugiego człowieka bez Boga, bo kto „nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi”. Bóg ma być w życiu człowieka wartością najwyższą. Miłość Boga nie ma granic, może przekraczać wszystko. Miłość zaś człowieka jest tylko do pewnej granicy. Co stanowi ową granicę? Słowo „więcej”. Jednym z najbardziej dotkliwych problemów współczesnego nam katolicyzmu jest jego „rozdwojenie”. Istota tej choroby polega na ograniczaniu życia religijnego niemal wyłącznie do codziennego „mówienia” pacierza, „chodzenia” do kościoła w każdą niedzielę i święta, do okazjonalnego przyjmowania sakramentów świętych, a zatem do praktyk czysto zewnętrznych.